Ekstremalna Droga Krzyżowa 2016

A jednak było nas kilkoro 🙂 “Podpięliśmy się” do ekipy jadącej z Konopisk. Droga rozpoczęła się Mszą św. o godz. 20.00 w Sanktuarium św. Anny u mniszek zakonu kaznodziejskiego… czyli Dominikanek. A potem to już było tylko ciekawiej. Po życzeniach prowadzącego Mszę św., aby nas otulił mrok i ta noc wędrówki szlakiem cierpienia Chrystusa, około 21.20 wyruszyliśmy. Pojedynczo, w małych grupkach, bądź całkiem pokaźnych kolumnach. Wpierw drogą asfaltową, następnie przez dłuższy czas leśnymi duktami. Nadspodziewanie szybkie tempo narzuciła grupa młodzieży, która nie wiadomo skąd czerpała energię do takiej wędrówki. Po drodze, przy przydrożnych krzyżach, kapliczkach umiejscowione były kolejne stacje Drogi. Rozważania przygotowane na ten rok dotyczyły losów nas – Polaków, nieco pogmatwanych w dzisiejszej rzeczywistości oraz ich odniesienia do tych krótkich chwil z życia Chrystusa niosącego narzędzie swojej kaźni na Golgotę. Zasadniczo obowiązujące w czasie naszej wędrówki milczenie i pobyt sam na sam ze sobą i cierpiącym Zbawicielem było dość ciekawym doświadczeniem. Czasem tylko ciszę przerywało ujadanie burka, a mrok – poświata z włączonych jeszcze gdzieniegdzie w mijanych domach telewizorów.

Oprócz przelotnego opadu deszczu w okolicach północy, przejmującego zimna, spowodowanego wiejącym z początku wiatrem, bólu stóp czy innych części ciała 🙂 oraz niekończącej się ulicy Mirowskiej na obrzeżach Częstochowy nie było żadnych, ale to żadnych trudności w czasie wędrówki. A w Częstochowie zastał nas taki widok, jak można zobaczyć na powyższym zdjęciu.

Niektórzy po przejściu w nocy tego odcinka Via Dolorosa zarzekają się, że więcej tu nie wrócą, po czym spotykają się w kolejnym roku.